GWIAŹDZIAK ROZLANY WHO 2 (IDH1+). MOJA PEŁNA DIAGNOZA, LECZENIE I ŻYCIE Z NAWRACAJĄCYM NOWOTWOREM MÓZGU.
To pełny opis mojej rzeczywistości z gwiaździakiem rozlanym (glejak WHO 2). Znajdziesz tu suche fakty i codzienne doświadczenie życia z przewlekłym nowotworem mózgu.
PEŁNA DIAGNOZA MEDYCZNA
Typ: Gwiaździak rozlany (glejak), stopień WHO II.
Profil: Mutacja IDH1+, utrata ATRX, Ki-67: 3–10%.
Lokalizacja: Prawa okolica ciemieniowo-potyliczna mózgu.
Charakter: Rozlany, naciekający, bez wyraźnych granic.
Status: Przewlekły, nawracający nowotwór. To stan, z którym się żyje.
Nie da się go „wyciąć do zera”. Jest częścią mojego układu nerwowego i faktem w mojej głowie.
PIERWSZE OBJAWY
Nie był to jeden moment, a stopniowe zmiany w systemie, wynikające z lokalizacji guza:
Aury wzrokowe (błyski, mroczki)
Zaburzenia czucia po jednej stronie ciała
Dezorientacja przestrzenna
Padaczka ogniskowa – moment, którego nie dało się przeoczyć
Na początku mózg przekonuje, że to stres lub migrena. Aż wyśle sygnał na tyle wyraźny, że nie da się go zignorować.
ŚCIEŻKA DIAGNOSTYCZNA
MRI – wykazało zmianę nowotworową.
Biopsja – wstępne rozpoznanie glejaka.
Operacja – częściowe usunięcie guza i pobranie materiału.
Badanie histopatologiczne – ostateczna diagnoza: *gwiaździak rozlany WHO 2, IDH1+, ATRX+.*
HISTORIA LECZENIA (2024)
Operacja (Luty): Częściowe, bezpieczne usunięcie guza.
Radioterapia (Maj): VMAT, 60 Gy w 30 frakcjach.
Chemioterapia (Czerwiec): Temozolomid.
Biopsja kontrolna (Wrzesień): Ocena nowych zmian.
Intensywna faza leczenia się zakończyła. To przejście do kolejnego etapu.
AKTUALNA SYTUACJA (Grudzień 2025)
Ostatnie badania wykazały bliznowacenie i nowy obszar wymagający obserwacji.
Decyzja konsylium:
Kolejne MRI za 3 miesiące (planowane na marzec 2025).
Brak aktywnego leczenia systemowego.
W razie progresji – rozważona radioterapia stereotaktyczna.
To etap uważnej obserwacji.
POWIKŁANIA I CODZIENNOŚĆ
Choroba pozostawia ślad. W moim przypadku to:
Padaczka (leczenie farmakologiczne)
Neuropatia (drętwienia, mrowienia)
Obrzęk limfatyczny, insulinooporność
Mgła mózgowa i deficyty poznawcze
To nie „skutki uboczne”, a stałe elementy nowej konfiguracji organizmu.
ŻYCIE Z PRZEWLEKŁYM NOWOTWOREM
Planowanie odbywa się od rezonansu do rezonansu. Nie mówię o „wyleczeniu”, a o zarządzaniu chorobą przewlekłą i układaniu codzienności wokół niepewności.
CO DALEJ?
LABORATORIUM: Szczegóły zarządzania lekami, dietą, suplementacją.
MIESIĄC W PIGUŁCE: Bieżący stan zdrowia, wyniki badań, osobiste notatki.
To mój system monitoringu – sposób, by odnaleźć w chorobie dane ważne dla jakości codziennego życia.
GWIAŹDZIAK ROZLANY WHO 2 (IDH1+). MOJA PEŁNA DIAGNOZA, LECZENIE I ŻYCIE Z NAWRACAJĄCYM NOWOTWOREM MÓZGU.
DIAGNOZA
LECZENIE
POLIGON DOŚWIADCZALNY:
NOWE SUPLEMENTY POD LUPĄ
Pod lupą moje doświadczenia z suplementami – co działa, a co jest zwykłym marketingowym chwytem?
MIESZANKI ZIOŁOWE
Eksperymentowanie z suplementami to u mnie już standard, więc w tym miesiącu lecimy z mieszankami ziołowymi. Biorę na testy dwa składy – jeden na limfę, drugi na odrobaczanie. Czy rzeczywiście działają, czy to tylko magiczne wywary w stylu „babcia poleca”? Sprawdzam na własnej skórze.
LIMFA – czyli jak rozruszać układ limfatyczny
Ziołowa mieszanka, której zadaniem jest odetkanie mojego systemu drenażu, żeby nogi nie przypominały balonów na festynie. W składzie mamy kilka ciekawych zawodników: przytulia, kasztanowiec, traganek i kurkuma – wszystkie znane z tego, że pomagają limfie ruszyć z miejsca. Do tego rozmaryn i imbir, żeby krew trochę szybciej krążyła, a układ odpornościowy nie przysypiał. Plan? Piję i sprawdzam, czy coś się zmienia.
ODROBACZANIE – bo może ktoś tam mieszka bez pozwolenia
Pasożyty, grzyby, toksyny – nie wiem, czy coś u mnie zamieszkało na dziko, ale jeśli tak, to właśnie zaczynam eksmisję. Mieszanka składa się z klasyki antypasożytniczej: piołun, wrotycz, goździki i orzech włoski – znane z tego, że robią z intruzami porządek. Jest też oman i tatarak, które wspierają układ pokarmowy, a mięta i prawoślaz mają łagodzić skutki czyszczenia. Zaczynam kurację i zobaczymy, czy coś wylezie – dosłownie lub w przenośni.
Test trwa, a efekty? Dam znać, jak coś się zacznie dziać. Albo jak nic się nie wydarzy – bo wtedy też będzie ciekawie
KAKAO CEREMONIALNE – MIESIĄC TESTÓW ZA NAMI
Ostatnie tygodnie upłynęły pod znakiem codziennego testowania kakao ceremonialnego od Sopockiej Manufaktury. Żadnych wymyślnych przepisów, żadnego zalewania wrzątkiem, tylko czysta, surowa forma – 10-15 g twardych kawałków gryzione jak tabliczka mocy.
I co? Działa. Ale nie jak espresso, które daje kopa i zaraz rzuca na twarz – teobromina w kakao pobudza inaczej: stabilnie, długofalowo i bez efektu nagłego zjazdu. Kawa? Zapomnij. Tu nie ma nerwowego trzęsienia rąk, tylko przyjemne podtrzymanie energii przez dłuższy czas.
Największy plus? Lepsza regeneracja. Sen stał się głębszy, zasypiam szybciej, budzę się bardziej wypoczęty. Do tego poprawa koncentracji – może nie jak po nootropach, ale jednak umysł działa sprawniej. W kakao znajdziemy żelazo, magnez, cynk, mnóstwo antyoksydantów i cały zestaw mikroelementów wspierających układ nerwowy.
Czy zostaje? Bez dwóch zdań. Kakao ceremonialne wchodzi na stałe do codziennego rytuału. Eksperyment trwa dalej, zobaczymy, jakie efekty przyniesie dłuższe stosowanie. Jeśli jeszcze nie testowałeś – może czas przegryźć kawałek i zobaczyć, czy i Tobie zrobi dobrze?